Rottweiler

Rottweiler

wtorek, 9 sierpnia 2016

Lisewski Dwór - dzień drugi


Białogóra 

Ponieważ od rana dzień był słoneczny postanowiłam, że pojedziemy nad morze. Ubrałam Demona w kamizelkę chłodzącą i pomaszerowaliśmy przez las wprost na plażę. Zakładanie kamizelki chłodzącej na plaży jest złym pomysłem jeżeli Wasz pies lubi bawić się w piachu, ponieważ wtedy dostaje się on do jej wnętrza i znacznie ją obciąża. Jak się pewnie domyślacie Demon przez większość czasu, albo kopał w piasku, albo spędzał pływając w morzu. W momencie, gdy zaczął robić się nerwowy i obszczekiwać każdego postanowiłam, że wracamy do hotelu. Zauważyłam, że kiedy jest bardzo zmęczony robi się bardzo humorzasty. 


Biało


Rottweiler w panierce










Oczywiście droga powrotna z plaży nigdy nie jest łatwa. Nie z Demonem, który potrafi kłaść się co kilka metrów. Zdarzało się, że wracając odcinek, który znajduje się pomiędzy plażą, a naszym samochodem pokonywaliśmy przez około godzinę podczas, gdy idąc od samochodu do plaży zajmowało nam to średnio od 15 do 20 min. 




Lisewski Dwór 

Jednak po powrocie do hotelu Demon, ani myślał wracać do pokoju. Postanowił jeszcze raz obejść cały teren. Szczególnie jednak upodobał sobie wypchanego dzika, który postawiony jest zaraz obok Gościńca. Podobnie jak skórę z dzika najpierw go obszczekiwał, następnie zachęcał do zabawy, a na sam koniec dziabnął go w tyłek. 






















Gościniec 


Gościniec - hol 


Gościniec - hol 

Na terenie hotelu znajduje się Mini Zoo , w którym znajdziemy zwierzęta takie jak : 

- koty,
- kozy, 
- kucyki, 
- owce, 
- kury, 
- świnki wietnamskie, 
- dzik, 
- emu, 
- króliki, 
- indyki, 
- kaczki, 
- pawia, 
- daniele, 

Na uwagę zasługuje fakt, że zwierzęta ze swoich boksów są często wypuszczane. Niektóre jak np. dzik, kozy, świnki wietnamskie oraz owce biegają razem z kucykami na dużym wybiegu, a inne jak króliki, indyki czy kaczki puszczane są luzem na terenie mini zoo. Tylko paw siedzi zamknięty w małym boksie, a żeby go zobaczyć trzeba poprosić kogoś z obsługi, ponieważ jest umieszczony w takim miejscu, że postronna osoba nie jest w stanie go ani zobaczyć, ani nawet zlokalizować. Wiąże się to z tym, że pawie w przeciwieństwie do pozostałych zwierząt najwyraźniej nie mają instynktu samozachowawczego bo często kończyły pod kołami samochodów. W krótkim czasie z czterech sztuk pozostał tylko jeden. 






Emu 




kuce




Króliki



indyki




kaczki

niedziela, 7 sierpnia 2016

Lisewski Dwór - dzień pierwszy


Dzień przyjazdu 

Na miejsce przyjechaliśmy chwilę po 14.00 czyli mniej więcej tak jak wypadała doba hotelowa. Zaraz po tym jak się zameldowałam dostałam klucz do pokoju po czym udałam się na miejsce, żeby się rozpakować. Na pierwszy ogień poszły bagaże, a chwilę później również Demon. Muszę przyznać, że pokój był ładniejszy niż ten, który mieliśmy w Bychowie. Każdy z odwiedzonych przeze mnie dworów prezentuje odmienny styl. Każdy jest zupełnie inny. Kiedyś na stronie Dworu w Bychowie przeczytałam komentarz zadowolonej klientki ''Czas się w Bychowie zatrzymał''. Muszę przyznać, że patrząc na to z perspektywy czasu jest to stu procentową prawdą. Czas się tam zatrzymał, ale czy to dobrze ? Moim zdaniem nie do końca. Natomiast Dwór w Lisewie jest bardziej nowoczesny. Widać, że właściciel w niego inwestuje, że go rozwija. 






Po krótkim odpoczynku postanowiłam razem z Demonem rozejrzeć się po okolicy. Co mogę powiedzieć o Lisewie ? Chyba tylko to, że jest małe. Pomimo niewielkiej ilości mieszkańców w Lisewie znajdziemy sklep, w którym zaopatrzenie nie jest najgorsze. Poza sklepem i Dworem nie ma tutaj innych ciekawych miejsc. 






Kiedy tak sobie chodziliśmy i zwiedzaliśmy postanowiłam wybrać się do Mini Zoo, które powstało na terenie Lisewskiego Dworu. Ponieważ Demon nie miał najmniejszej ochoty wracać do pokoju, zabrałam go ze sobą. Ku mojemu zaskoczeniu Niszczyciel obok większości zwierząt przeszedł zupełnie obojętnie cały czas plącząc mi się pod nogami i podążając za różnymi zapachami. 

Gościniec 

Przed wejściem do Gościńca Demon zauważył skrzynię, na której była położona skóra z dzika. W pierwszym odruchu trochę się jej bał, następnie zaczął zachęcać ją do zabawy, a na koniec po prostu ją oszczekał. 






czwartek, 4 sierpnia 2016

Kamizelka chłodząca Hurtta


Czyli o tym czy warto ją kupić

Początkowo do tego rodzaju nowinek podchodziłam dość sceptycznie zwłaszcza, że mata chłodząca pomimo swoich cudownych właściwości na Demonie nie robi nawet najmniejszego wrażenia. Mój pies kładzie się dosłownie wszędzie tylko nie na niej. Przeglądając zdjęcia psów w derkach i zaczytując się różnego rodzaju komentarzami zaczęłam zastanawiać się nad zakupem kamizelki chłodzącej. Wybór firm jest dość marny dlatego padło na markę, która nie należy do moich ulubionych. Nie kręcą mnie ani obroże, ani szelki tej firmy. 




Kamizelkę chłodzącą kupiłam głównie ze względu na wyjątkowo upalne dni, kiedy to nie będę w stanie psu pomóc inaczej niż właśnie tą kamizelką. Przyznam szczerze, że nie zawsze noszę przy sobie mokry ręcznik. W bardzo upalne dni na dłuższe spacery zabieram psa rano lub wieczorem, a na krótsze w ciągu dnia wtedy właśnie zakładam mu kamizelkę Hurtty. 

Kamizelkę zakładam, gdy wychodzimy z domu lub po dotarciu samochodem do miejsca docelowego. W aucie zawsze uchylone szyby lub włączoną klimatyzację więc zakładanie kamizelki nie miałoby większego sensu. 




Plusy kamizelki chłodzącej Hurtta 

- Po pierwsze jest to wygoda. Używanie mokrego ręcznika czy kawałka jakiegoś materiału do chłodzenia psa jest nie tylko problematyczne, ale i nie praktycznie. Mokry ręcznik świetnie chłodzi psa, ale Demon nie bardzo lubił pod nim leżeć. Często się wiercił co powodowało, że ręcznik ciągle spadał. W przeciwieństwie do ręcznika kamizelka chłodząca pozostaje na miejscu. Moim zdaniem jest ona wygodniejsza nie tylko dla psa (nie krępuje ruchów), ale i dla właściciela. 
- Po drugie wygląd. Kamizelka jest estetyczna, ma ciekawą kolorystykę i design. Oczywiście kupowanie kamizelki dla samego wyglądu nie ma najmniejszego sensu, ale jeżeli chcemy coś praktycznego i jednocześnie przyjemnego dla oka to będzie ona świetnym wyborem. 
- Po trzecie dodatki, tj. odblaskowe paski, które zwiększają widoczność i bezpieczeństwo naszego pupila. Dodatkowy zaczep ułatwiający zasuwanie zamka oraz metka z miejscem na zapisanie numeru kontaktowego do właściciela w razie, gdyby pies się zgubiłumiejscowiona po wewnętrznej stronie kamizelki. 



Minusy kamizelki chłodzącej Hurtta

- Siateczka na górze. Zdecydowanie odradzam używanie kamizelki chłodzącej na piaszczystych plażach zwłaszcza szczęśliwym posiadaczom wszelkiej maści kretów, nornic czy psów pasjonujących się w kopaniu i tarzaniu. Gdyby ktoś z Was popełnił ten błąd to najprostszą metodą na pozbycie się piachu ze środka kamizelki jest jej wysuszenie, a następnie porządne wytrzepanie kamizelki. 
- Brak jakiejkolwiek regulacji. Niestety producent nie przewidział w kamizelce możliwości jej regulacji. 




Działanie kamizelki chłodzącej Hurtta 

Kamizelkę należy zanurzyć w zimnej wodzie po czym delikatnie wykręcić w celu usunięcia nadmiaru wody. Właściwości chłodzące kamizelki zmniejszają się w miarę jej wysychania, wtedy wystarczy butelka zimnej wody by reaktywować jej działanie. 




Cechy produktu : 

- chłodzi w upalne dni
- przyjemne w  użytkowaniu materiały
- wysoka jakość wykonania
- idealna na treningi, zawody, wystawy, spacery
- posiada odblaskowe elementy
- dodatkowy zaczep zapobiega przed przypadkowym ropięciem się kamizelki 






Podsumowując : 

Działanie kamizelki nie jest może jakoś spektakularne, ale pomimo tego różnicę da się zauważyć. Pies chętniej chodzi po słońcu, nie chowa się co chwilę w cieniu, nie pokłada się też tak często na ziemi jak dotychczas. Kiedyś spacerując w pełnym słońcu przy temperaturze około 30 stopni Celcjusza zauważyłam, że po 30 min kamizelka zaczęła wysychać na górze i działanie chłodzące zaczęło słabnąć. Dlatego na dłuższe spacery dobrze jest zabierać ze sobą butelkę wody, żeby móc na nowo aktywować chłodzenie kamizelki. Moim zdaniem kamizelka jest dobra zwłaszcza, jeżeli chcemy wspomóc naszego psa w chłodzeniu. Pamiętajmy, że każdy pies inaczej reaguje na upały i niektórym przyda się dodatkowa pomoc. Jeżeli jednak chcemy wyzbyć się uczucia straconych pieniędzy to należy przemyśleć czy taki gadżet na pewno jest nam potrzebny. 

Jeżeli natomiast interesją Was dalsze losy szarpaka i truskawki comfy to muszę Was nieco zmartwić. Szarpak niestety starcia z Demonem nie przeżył. Truskawka natomiast ma się całkiem dobrze :)

środa, 3 sierpnia 2016

Dwór w Lisewie - historia


Historia Dworu 

Lisewski Dwór swoją swoją nazwę wziął od polskiej rodziny Lisewskich, założycieli Lisewa z XV w., rodu pieczętującego się herbem Leliwa Pomorska. W roku 1575 majątek po Lisewskich objęła rodzina Jackowskich, którzy pozostali w Lisewie aż do pierwszej dekady XVIII wieku. Jackowscy byli również właścicielami Przebędowa oraz Jęczewa. W 1704 roku wieś zmieniła właściciela i wówczas został nim Dergumir Bartnisch (Bartusz), mieszczanin z Lęborka. W roku 1784 Lisewo ponownie zmieniło właściciela i tym razem stało się własnością barona Georga Bernharda von Wendenberga. 




Co ciekawe na początku XIX wieku Lisewo oraz Tadzin stały się własnością kapitana Karla Adama Franza von Breitenbach, który kupił je za kwotę 38000 talarów. Wkrótce potem Kapitan przegrał w kości znaczną część majątku, a pozostałą jej część sprzedał radcy stanu Witebe w roku 1804. Pół wieku później majątek ponownie zmienił właściciela. W roku 1853 szczęśliwym posiadaczem dóbr został Johann Gotliebow Zielcke. To właśnie za czasów Johann'a Zielcke ukształtował się obecny wygląd dworu oraz zespołu dworsko - parkowego z półkolistym podjazdem, sadem i ogrodem warzywnym. Niestety właścicielowi nie powiodło się w interesach i w 1880 roku całą posiadłość przejął Bank Kredytowy Boden. W 1883 roku Lisewski majątek nabył Alfons Amorti, lecz podobnie jak poprzedni właściciele nie zagościł w nim zbyt długo. Kolejnym właścicielem był Robert Hermann, a po nim w maju 1893 roku osiadł tu Heinrich Gumz. 




W latach 20 - tych Lisewo wraz z Dworem nabył Kranthig (Kranzig), który w 1945 roku zginął podczas działań wojennych, a dwór wraz z całą posiadłością trafił do Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Po wojnie dwór stopniowo popadał w coraz większą ruinę, aż do czasu gdy znalazł nowych właścicieli, którzy z wielką determinacją i zacięciem przywrócili należny mu blask. 








Atrakcje w okolicy:

  1. Gniewino - Wieża widokowa "Kaszubskie Oko" o wysokości 41 metrów (ogólnodostępna), z której roztacza się widok na pobliskie jezioro Żarnowieckie oraz na Wysoczyznę Żarnowiecką.
  2. Fokarium w Helu - to część Stacji Morskiej, naukowej placówki terenowej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie realizowany jest projekt odtworzenia i ochrony kolonii fok szarych w rejonie południowego Bałtyku.
  3. Sea Park Sarbsk (gm. Wicko) - fokarium i oceanarium, obiekt został otworzony w 2012 roku.
  4. Słowiński Park Narodowy - największą atrakcją parku są rozległe wydmy rozciągające się między Łebą a Rowami, swym krajobrazem przypominające pustynię.
  5. Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach - plenerowa ekspozycja dawnych zabudowań wiejskich.
  6. Park Dinozaurów w Łebie
  7. Muzeum Wyrzutnia Rakiet w Łebie
  8. Zamek Krzyżacki w Lęborku - obecnie siedziba sądu.
  9. Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie ulokowane w zabytkowym pałacu z XVIII wieku.
  10. Kalwaria Wejherowska - zespół 26 kapliczek z XVII wieku. Kalwaria jest perłą architektury sakralnej Polski Północnej.
  11. Latarnia Morska Stilo w Osetniku (gm. Choczewo) wybudowana w latach 1904-1906 według projektu niemieckiego architekta Waltera Körtego.
  12. Groty Mechowskie - jaskinia sufozyjna, we wsi Mechowo w gminie Puck. Jedyna tego typu osobliwość geologiczna w Polsce i w Europie Północnej, udostępniona do zwiedzania.
  13. Kamienne kręgi w Węsiorach, gmina Sulęczyno.
  14. Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie - ekspozycja starych parowozów oraz lokomotyw spalinowych.
  15. Wieża Widokowa w Domu Rybaka we Władysławowie z widokiem na Półwysep Helski.
  16. Jastrzębia Góra - część miasta Władysławowo z charakterystycznym stromym, klifowym wybrzeżem o wysokości do 33 m n.p.m.. Znajduje się tu najdalej wysunięty na północ punkt Polski, oznaczony obeliskiem "Gwiazda Północy".
  17. Gdańsk - stolica województwa pomorskiego, miasto o ponad tysiącletniej historii z licznymi zabytkami architektury świeckiej i sakralnej.
  18. Drewniane molo spacerowe z przełomu XIX/XX wieku w Sopocie. Jest to najdłuższa tego typu konstrukcja wykonana z drewna w Europie.

Bibiografia : 

- http://www.insygnus.pl/19-region/woj-pomorskie/13-100008-pl-lisewski-dwor.html
- http://lisewskidwor.pl/
- http://www.insygnus.pl/19-region/woj-pomorskie/13-100008-pl-lisewski-dwor.html


Leniwe przygotowania do wyjazdu



Czyli szukanie hotelu na ostatnią chwilę

Dopiero wróciliśmy, a już ponownie planuję kolejny wyjazd. Przez kilka dni zajęta byłam głównie praniem, prasowaniem, sprzątaniem oraz szukaniem hotelu. Było trochę śmiesznie, trochę dziwnie i trochę wkurzająco. Postanowiłam, że tym razem odwiedzimy Białogórę i tam zaczęłam poszukiwania noclegu. Muszę przyznać, że jak na miasto tak przyjazne psiarzą wbrew oczekiwaniom znalezienie czegokolwiek wcale nie było łatwe. Za każdym razem tradycyjnie pytałam o trzy rzeczy parking, internet i co najważniejsze akceptację zwierząt. niestety po wielu rozmowach odniosłam wrażenie, że niektórym ogłaszającym w przeszłości coś ciężkiego spadło na głowę i uszkodziło tą część mózgu odpowiedzialną za zdolność logicznego myślenia. 




Akceptujemy zwierzęta, ale : 

- tylko małe psy, 
- nie z listy ras uznawanych za agresywne, 
- nie w pokojach, tylko apartamentach (hotel po moim pytaniu o akceptację zwierząt zaproponował pokój, kiedy ponownie zapytałam o akceptację zwierząt stwierdzili, że akceptują je tylko w apartamentach. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego oferują mi coś co nie spełnia moich oczekiwań choć już na wstępie jasno oktreśliłam czego oczekuję), 
 - za dodatkową opłatą (oczywiście nie jest to niczym dziwnym pod warunkiem, że kwota jest rozsądna. Byłam w wielu hotelch z reguły są to opłaty rzędu 15 zł - 40 zł, kwota 100 zł w zwyż za dobę jest moim zdaniem zwykłym zdzierstwem). 

Tam, gdzie faktycznie akceptowano zwierzęta nie było, albo miejsc, albo parkingu, albo internetu. Na szczególną uwagę zasługuje jednak pewne ogłoszenie kilku apartamentów, które nie dość, że były przesadnie drogie to jeszcze za ich wynajem właściciel życzył sobie kaucji w wysokości kilkuset złotych, a na koniec pobytu pobierał opłatę w wysokości 100 zł za sprzątanie. Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z pobieraniem kaucji w hotelach. Opłata za sprzątanie po pobycie za który płaci się kilkaset złotych na dobę jest trochę nie na miejscu zwłaszcza, że sprzątanie przed przejazdem kolejnego gościa jest obowiązkiem hotelu. 




Ponieważ wynajmujący apartamenty i pokoje w Białogórze zaczęli mnie trochę denerować stwierdziłam, że poszukam czegoś w okolicy. Dojazd na plaże nie jest problemem jeżeli ma się samochód. Tak właśnie trafiłam na miejsce wyjątkowe, o którym napiszę niedługo. Znalazłam je na booking.com niestety po dokonaniu rezerwacji zauważyłam, że moje ''zamówienie'' się nie zgadza. Zaplanowałam 6 nocy, natomiast Booking zarezerwował mi tylko jedną noc. Napisałam więc krótkiego maila do hotelu, że ponieważ moje zamówienie nie jest zgodne z panowaną rezerwacją, a booking uniemożliwia mi jakąkolwiek zmianę terminu przyjazdu jestem zmuszona odwołać przyjazd. W odpowiedzi dostałam dwa maile, pierwszy przyszedł od Bookinga - było to potwierdzenie odwołania rezerwacji oraz informacja o obiążeniu mnie za jej odwołanie. Drugi mail przyszedł od hotelu. Pani Magda z marketingu wyjasniła, że w weekend jest impreza zamknięta przez co jest problem z Bookingiem, ponieważ jest on na weekend ''wyłączony'' dla gości. Zapytałam więc czy w ogóle nie mają wolnych pokoi czy tylko nie mają ich w weekend. Okazało się, że z soboty na niedzielę można wynająć pokój na dłuższy okres czasu. Tak więc zarezerwowałam najbliższe 6 nocy. Pani Magda uprzedziła, że psy oraz ich właściciele są zazwyczaj lokowani w oddzielnym budynku mieszczącym się około 70 m od głównego Dworu. Przyznam, że takie rozwiązanie bardzo mi odpowiadało zwłaszcza, że przez kilka pierwszych dni byliśmy tam sami. Pani z marketingu zapytała również czy mam dużego psa odpowiedziałam, że to rottweiler więc nie należy do najmniejszych. W odpowiedzi usłyszałam ''o boże''. Odpowiedziałam ''proszę się nie przerażać''. Pani Magda opowiedziała, że nie o to chodzi, tylko myśli jaki pokój mu wybrać, żeby pies miał w miarę wygodnie. Zapytałam też o opłatę za psa, Pani Magda roześmiała się i odpowiedziała ''że za psa żadnej opłaty pobierać nie będą''. Zabukowałam więc pokój i podziękowałam za miłą obsługę. Oczywiście wbrew informacji, którą otrzymałam od Bookinga hotel za odwołanie rezerwacji nie miał zamiaru mnie obciążać. 

Skoro wszystko było już ustalone należało zabrać się za przygotowanie do wyjazdu.