Rottweiler

Rottweiler

wtorek, 7 czerwca 2016

Psia bójka - czyli jak rozdzielić gryzące się psy


Mój pies wdał się w bójkę ? Nie, to nie możliwe - czyli krótko o sile wyparcia 

Pomimo powszechnego problemu psie bójki dla wielu właścicieli nadal pozostają tematem tabu, a zagadnienie agresji jest sprawą dość krępującą. Niewielu ludzi potrafi zaakceptować fakt, że ich ukochany pies - członek rodziny to zwierze, które posiada dzikie instynkty i które czasami bywa nieprzewidywalne. Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć daną reakcję pupila. Prosty przykład : Pies mojej znajomej , który od pierwszych miesięcy był socjalizowany, szkolony, przyzwyczajany do różnych miejsc, ludzi, przedmiotów, dziwnych zachowań, nietypowych sytuacji pewnego dnia skoczył na przejeżdżający samochód. Tylko dzięki błyskawicznej reakcji właścicielki nie doszło wtedy do tragedii.

W krajach takich jak Niemcy, Szwecja, Stany skłonność do agresji u wielu ras została zminimalizowana poprzez selekcję i wyeliminowanie z hodowli psów niezrównoważonych i agresywnych. W Polsce nadal stanowi to problem częściowo dlatego, że nasze wymagania są niższe, a świadomość mniejsza, a częściowo dlatego, że nadal nie przykłada się wagi do tego jakie zwierzęta są rozmnażane. Wystarczy porównać kartę oceny prób testów psychicznych rasy, żeby zobaczyć jak bardzo w stosunku do naszych sąsiadów jesteśmy zacofani.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że każdy pies bez względu na gabaryty rasę czy wygląd w określonych warunkach może wykazywać zachowania niepożądane, a nawet niebezpieczne. Z każdym zachowaniem agresywnym powinno się walczyć jak najwcześniej, ponieważ niekontrolowane najpewniej będzie się nasilać, zwłaszcza, że jest ono samonagradzające. Przyczyn agresji jest wiele : od obrony zasobów przez agresję lękową, smyczową po obronę terytorium włącznie, a ponieważ nie mamy wpływu na zachowanie innych psów czy ich właścicieli powinniśmy wiedzieć co zrobić, gdy już do psiej awantury dojdzie.




Po pierwsze zapobiegaj 

Niechlubną prawdą jest fakt, że za większość psich bójek odpowiadają właściciele. Wielu z tych sytuacji dałoby się uniknąć, gdyby większość ludzi rozumiała zachowanie swoich podopiecznych i wykazywała się nieco większą nich dotychczas świadomością. Jako właściciele mamy obowiązek nie tylko chronić naszego psa, ale i dopilnować, żeby nie wyrządził on szkody innej osobie czy zwierzęciu. Świadomy właściciel rozumie, że nie tylko jego pies ma potrzeby. Wciąż jednak mam wrażenie, że są oni w mniejszości. Często zdarza się, że psy agresywne puszczane są luzem bez żadnego nadzoru. W mojej okolicy mieszka kilku sąsiadów, którzy swoje niezbyt przyjazne psy puszczają luzem. Niektóre błąkają się same całymi dniami. Na efekty takiego beztroskiego zachowania nie trzeba było długo czekać. W ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło do kilkunastu pogryzień nie tylko wśród zwierząt, ale i ludzi. Poza psami agresywnymi są też psy nachalne, które swoim zachowaniem również prowokują do ataku. Jako świadomy właściciel powinniśmy uszanować to, że nie każdy życzy sobie, aby obcy pies podbiegał do jego pupila. Powody tej niechęci są różne : czasami pies jest po lub przed zabiegiem operacyjnym i jego ruch musi być ograniczony, czasami wymaga większej pracy w zakresie socjalizacji, czasami cierpi z powodu lęku, a czasami jest psem pracującym, który swoją uwagę ma skupiać tylko na przewodniku. Nie ważne czy nasz pies jest agresywny czy nazbyt kontaktowy nie powinniśmy pozwalać mu podbiegać do obcych psów, ponieważ nigdy nie wiemy z jaką reakcją drugiego czworonoga może się spotkać. Krzyczenie z oddali ''o jeju'' lub ''on chce się tylko pobawić'' czy równie mocne i często słyszane przeze mnie pytanie ''to pies czy suka? '' jest absolutnie niedopuszczalne. Możliwe, że dla wielu osób będzie to niespodzianką, ale pies z suką nie zawsze muszą się polubić, podobnie jak dwa samce nie zawsze muszą rzucić się sobie do gardeł. O wiele właściwsze byłoby pytanie ''czy psy mogą się z sobą przywitać''. To tak niewiele kosztuje, a może uchronić psy i nas samych przed nieprzyjemną i niebezpieczną sytuacją. Jeśli dany właściciel prosi, żeby pies się do jego pupila nie zbliżał to powinniśmy to uszanować. Psy agresywne i nieposłuszne, nie reagujące na przywołanie powinny zawsze być prowadzone na smyczy lub lince treningowej.
Wśród wielu właścicieli panuje też błędne przekonanie, że bez względu na wszystko psy muszą się z sobą przywitać. W końcu tyle się teraz mówi o psiej socjalizacji. Powinniśmy jednak wiedzieć, że nie każdy pies czuje taką potrzebę. Są takie, które tego nie lubią. Dlatego dobrze jest pytać. W końcu nikt nie zna swojego psa lepiej niż właściciel przynajmniej teoretycznie. Przede wszystkim jednak powinniśmy obserwować naszego psa, ponieważ większość wyraźnie sygnalizuje swoje zamiary względem innego osobnika. Nie zaszkodzi też codzienne ćwiczenie posłuszeństwa i skupiania uwagi na przewodniku, ponieważ podczas spaceru ta umiejętność może okazać się bezcenna. Dobrym sposobem na unikanie konfliktów jest odwracanie uwagi psa od innego czworonoga zanim ten jeszcze zdąży się zbliżyć. Do tego celu wykorzystuję zawsze to co mam pod ręką : czasami są to smaczki, czasami patyk, szyszki lub zabawka. Wszystko może okazać się pomocne. Jeżeli natomiast nie znamy danego psa lub jego postawa ciała wskazuje na możliwość konfliktu to starajmy się od niego oddalić na bezpieczną odległość. Czasem lepiej zawrócić niż narażać się na konfrontację. 




Po drugie zachowaj spokój 

W sytuacji, gdy już podbiegnie do nas obcy pies powinniśmy pamiętać o tym, że w dużej mierze nasze zachowanie ma wpływ na to jak dana sytuacja się zakończy. Przede wszystkim nie należy jednak panikować. Poza tym o ile to możliwe nie należy napinać smyczy, ani odciągać psa siłą. Takie zachowanie tylko sprowokuje go do ataku. Wiąże się to z napięciem mięśni i postawą ciała, którą przybiera pies wiszący na smyczy czy ciągnięty przez właściciela. Daj psom spokojnie się obwąchać, nie tylko po nosie. Początkowo nie ingeruj, daj psom się ''dogadać'' jest szansa, że konflikt rozwiąże się po kilku szczeknięciach. Nie tup, nie krzycz, nie wykonuj gwałtownych ruchów po prostu się rozluźnij. Poklepywanie psa, żeby go uspokoić też nie jest dobrym pomysłem, ponieważ dodatkowo go zestresuje. Jeśli nie jest jeszcze za późno można spróbować wejść między psy, stając twarzą do agresora, uniemożliwiając mu tym samym dostęp do ofiary. Taka postawa zwykle powstrzymuje zapędy napastnika. W tej sytuacji sprawdza się też gaz pieprzowy, który nie wyrządza psom krzywdy, ale skutecznie zniechęca je do ataku.

Jeżeli pomimo zachowania środków ostrożności pomiędzy psami dojdzie do konfliktu to najgorszym co możemy w tej sytuacji zrobić jest jego zaostrzenie. Należy szybko i sprawnie rozdzielić psy minimalizując tym samym ryzyko obrażeń. Słyszałam i czytałam o wielu sposobach rozdzielania psów, niektóre z nich stosowałam sama, innych nie odważyłabym się nawet spróbować. Niektóre z nich są bezpieczne inne nie, a ich stosowanie może okazać się dość ryzykowne. Poniżej postaram się wyjaśnić dlaczego.

Na forach internetowych możemy przeczytać, że do najpopularniejszych metod rozdzielania psów należą : podnoszenie psów za tylne łapy, polewanie ich wodą, ściskanie za jądra, ciągnięcie za ogon, bicie po głowie, a nawet wsadzanie ręki do pyska agresora. Niektóre z tych metod są bardzo niebezpieczne i mogą prowadzić do poważnych uszczerbków na zdrowiu. Polanie psów wodą może sprawdzić się, gdy konflikt nie jest poważny, ale prawdę mówiąc nie znam nikogo kto każdorazowo zabiera na spacer butelkę z wodą zwłaszcza zimą. Polewanie psów wodą zawiedzie w przypadku wywiązania się poważnej awantury, ponieważ nie zostanie to nawet przez nie ''odnotowane''. Nie zaryzykowałabym też bicia, kopania czy ściskania za jądra. Nigdy nie widziałam, żeby jakikolwiek profesjonalista w ten sposób rozdzielał psy. Takich metod nie należy stosować nie tylko ze względu na własne bezpieczeństwo, ale i ryzyko spowodowania urazów u psa. Z doświadczenia wiem, że pies w takim momencie absolutnie nie zastanawia się czy atakuje go przeciwnik czy ręka właściciela. Po prostu gryzie. Kiedyś, gdy Demona zaatakował inny agresywny pies, chcąc odciągnąć go od napastnika skróciłam i pociągnęłam go za smycz, a następnie chwyciłam go z boku za obrożę, żeby zwiększyć dystans pomiędzy nim, a drugim psem. Zrobiłam wszystko to czego zrobić nie powinnam. Efekt był taki jakiego można się było wtedy spodziewać. Demon odwrócił kufę i zahaczył zębami o moją rękę, oczywiście nie ugryzł i nie zrobił tego celowo. Po prostu postąpił instynktownie, gdy w sytuacji silnego napięcia coś chwyciło go z boku. Podobnie sprawa ma się z biciem, kopaniem i ściskaniem jąder. Ból zadawany psu może spowodować reakcję odwrotną od zamierzonej i sprowokować go do jeszcze bardziej zaciętej walki. Nie wspominając już nawet o urazach jakich może doznać, gdy zaczniemy go okładać pięściami. Równie głupie jest wkładanie psu do pyska ręki. Nie wiem jak Wy, ale ja nie odważyłabym się tego zrobić. Za bardzo lubię swoje palce. Jest to zachowanie pozbawione jakiegokolwiek sensu i instynktu samozachowawczego. Nawet pies, który dotąd nigdy nie ugryzł człowieka może w trakcie walki zrobić to zupełnie nieświadomie. Prawdę mówiąc nie wiem skąd wzięło się przeświadczenie, że w trakcie walki należy psu włożyć do pyska naszą rękę, nie wiem czy osoba, która była pomysłodawcą tego sposobu kiedykolwiek rozdzielała walczące psy, ani czy po owym zdarzeniu nadal miała obie ręce, ale w dobie 21 wieku możemy dany pogląd uznać za niedorzeczny.

Bardzo złym pomysłem jaki ostatnio miałam okazję zaobserwować było wyszarpywanie psa pokroju maltańczyka z pyska psa wielkości rottweilera. Wyobraźcie sobie małego psa, którego trzyma zębami dużo większy pies, a którego to malucha ktoś próbuje wyszarpać z uścisku za tylne łapy ? To bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla psa, którego w ten sposób ktoś próbuje uwolnić, takie postępowanie może prowadzić to do wielu poważnych urazów, zwłaszcza, że drugi pies najprawdopodobniej będzie starał się utrzymać ofiarę w pysku, przez co może mocniej zacisnąć zęby.

Po trzecie rozdzielaj mądrze 

Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że nie każdy psi konflikt jest poważny, a sposób rozdzielania należy dostosować do jego siły. Czasami wystarczy szybko odciągnąć od siebie psy, a czasami wymaga to nieco więcej siły. Fakt jest jeden w momencie, gdy psy zaczynają się gryźć ''na poważnie'' należy interweniować, ponieważ pozostawienie psów samych sobie może doprowadzić do zagryzienia jednego z nich. Niektórzy szkoleniowcy radzą, żeby w momencie ataku obcego psa puścić smycz co możliwi psu obronę bądź ucieczkę przed napastnikiem. Inni, żeby spróbować je rozdzielić bezdotykowo : np. za pomocą polania wodą lub narzucenia na jednego z nich koca lub kurtki. To spowoduje dezorientację i pozwoli na jego odciągnięcie. Można też spróbować rozdzielić psy za pomocą płaskiej, drewnianej lub plastikowej klepki, tzw. breaking stick, która umożliwia bezpieczne otwarcie psiego pyska. Jeśli w pobliżu jest samochód możemy spróbować przestraszyć psy za pomocą klaksonu. Chwilowa dezorientacja da nam czas na szybką reakcję i oddzielenie od siebie gryzących się psów. Jeżeli do dyspozycji mamy drugą parę rąk to możemy spróbować przełożyć pod ich tylnymi łapami szale lub smycze, a następnie je od siebie odciągnąć. Metoda sprawdzi się w przypadku dwóch gryzących się psów pod warunkiem, że oba zostaną odciągnięte w tym samym momencie. Trzeba jednak pamiętać, że pies może się odwrócić i ugryźć. Dlatego przy stosowaniu tej metody należy zachować szczególną ostrożność. Jeśli psy walczą zaciekle, a wcześniejsze metody okazały się nie skuteczne to o ile mamy kogoś do pomocy pozostaje nam jedno. Skorzystanie z tak zwanej ''taczki''. Każda z osób łapie jednego z psów za tylne łapy unosząc je do góry i lekko rozciągając na boki, uniemożliwiając mu tym samym atak na człowieka znajdującego się za nim. W takiej pozycji pies traci równowagę, a to skutecznie studzi jego zapał i uniemożliwia dalsze gryzienie.

Sytuacja nieco się komplikuje, gdy jesteśmy sami. Rozdzielenie psów w pojedynkę nie jest łatwe zwłaszcza, gdy jeden z nich biega na około i gryzie, gdzie popadnie. W takim przypadku możemy spróbować złapać agresora na smycz, odciągnąć go i przywiązać go do drzewa. Drugiego natomiast łapiemy za tylne łapy i odciągamy.

Jak rozdzielić gryzące się psy, czyli co robimy, a czego nie w bardzo dużym skrócie

- zachowaj spokój,
- nie bij, nie krzycz, nie kop, nie ściskaj za jądra,
- jeśli jest taka możliwość zwerbuj kogoś do pomocy,
- jeżeli walka nie jest zażarta, a zwerbowana osoba posiada wodę poproś o to, żeby polała nią psy,
- jeśli posiadasz koc lub kurtkę spróbuj go rzucić na agresora,
- jeśli w pobliżu znajduje się samochód poproś właściciela o włączenie klaksonu, zwykle przerywa on awanturę,
- pamiętaj niski ton głosu szybciej dotrze do psiego umysłu niż krzyk czy płacz,



Bibliografia

- ''Zachowania agresywne u psów''  - James O'Heare
- ''Agresja  psów'' - Joel Dehasse 
-http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/2878556,jak-bezpiecznie-rozdzielic-gryzace-sie-psy,id,t.html 
- https://www.pies.pl/gryza-sie/

czwartek, 2 czerwca 2016

Problemy z gruczołami okołoodbytowymi u psów


Czym jest saneczkowanie i jak sobie z nim radzić 

Gdy nasz pies zaczyna pocierać pupą o ziemię lub dywan to nazywamy to saneczkowaniem. Zdarza się, że pies tylko interesuje się okolicą odbytu - wygryza sierść przy ogonie, drapie się lub po prostu często siada. I chociaż  świadomość właścicieli zwierząt o powodach saneczkowania ciągle wzrasta to nadal jest to często bagatelizowany problem. Saneczkowanie ma dwie przyczyny : pierwszą jest spowodowane pasożytami przewodu pokarmowego, drugą jest zatkanie/przepełnienie zatok przyodbytowych. 




Gruczoły okołoodbytowe to małe pęcherzyki znajdujące się po obu stronach odbytu, w ich wnętrzu znajdują się specjalne gruczoły, które produkują zapachową wydzielinę. Gruczoły okołoodbytowe mają zarówno psy jak i koty. Zatoki przyodbytowe znajdują się wewnątrz ciała, umiejscowione są po obu stronach odbytu. 




Do zadań gruczołów okołoodbytowych należy : 

- wyprodukowanie silnego zapachu niezbędnego do znakowania terytorium, 
- pomoc w usunięciu toksyn oraz innych szkodliwych substancji z organizmu, 

Najczęstsze dolegliwości związane z gruczołami okołoodbytowymi u psów to : 

- niedrożność gruczołów, 
- stan zapalny gruczołów, 
- guzy, 
- ropienie gruczołów, 

Główne czynniki powodujące problemy z gruczołami są : 

- niewłaściwa dieta (niskiej jakości karma zawierająca przetworzone i sztucznie aromatyzowane produkty),
- otyłość, 
- dolegliwości wątroby, 
- dolegliwości odcinka lędźwiowo - krzyżowego kręgosłupa, 
- uszkodzenie mięśni prowadzących do zmniejszenia przepływu energii do gruczołów, 
- zmagazynowane w organizmie toksyny,
- zarobaczenie psa,

Jak sprawdzić czy pies ma właściwą wagę ?



Bardzo duża nadwaga u psa


Leczenie : 

Gdy pies zaczyna saneczkować należy zabrać go do lekarza weterynarii, który oczyści zatoki i  ustali czy były one przyczyną saneczkowania. Zdarza się, że przyczyną tego niecodziennego zachowania psa jest stan zapalny, który wymaga dodatkowego leczenia. Konwencjonalne leczenie schorzeń gruczołów polega na ich okresowym oczyszczaniu, podawaniu antybiotyków lub stosowaniu zabiegów chirurgicznych polegających np. na usunięciu gruczołów.

Niedrożność gruczołów 

Większość ze wskazanych rozwiązań nie eliminuje jednak problemu, a tylko jego konsekwencje. Nadmiar toksyn, które przedostają się do organizmu zwierzęcia osłabia pracę wątroby wówczas ich nadmiar przedostaje się do nie tylko do żółci, ale i do gruczołów okołoodbytwych, następnie są one wydalane w mniejszym bądź większym stopniu. Największa ilość toksyn znajduje się w tanich, kiepskiej jakości karmach przemysłowych, które są produkowane z odpadów. Często niskiej jakości karma prowadzi do występowania luźnych stolców przez co nie dochodzi do samoistnego oczyszczenia gruczołów. Do przyczyn, które wpływają na problemy z gruczołami zalicza się też otyłość. W wyniku nadmiaru tkanki tłuszczowej gruczoły okołoodbytowe nie mogą prawidłowo funkcjonować. 

Urazy kręgosłupa lędźwiowego

Nawet bardzo drobne urazy w obszarze kręgosłupa lędźwiowo - krzyżowym utrudniają przepływ impulsów nerwowych przebiegających do odbytu i gruczołów okołoodbytowych. W efekcie mięśnie są napięte i zakłócają prawidłowe funkcjonowanie gruczołów. 

Usuwać czy oczyszczać gruczoły ? 

Pomimo, że nigdy nie miałam psa, który miałby problemy z gruczołami okołoodbytowymi to na podstawie obserwacji wielu moich znajomych, którzy borykają się z tym problemem u swoich psów zauważyłam, że większość weterynarzy zaleca ich regularne oczyszczanie. Usuwanie gruczołów jak każdy zabieg chirurgiczny wiąże się z ryzykiem i powinien być wykonany tylko, gdy zachodzi bezwzględna konieczność. O tym czy zabieg powinien być wykonany czy nie powinien pomóc nam zadecydować fachowiec. 

Kiedy udać się do lekarza weterynarii ?

W przypadku zaobserwowania u psa zachowania odbiegającego od normy, nawet niepozorne symptomy bywają czasami oznaką bardzo poważnych problemów. Możliwe, że problemy z funkcjonowaniem gruczołów są efektem problemów ze stawami lub toksynami zalegającymi w organizmie. 

Bibliografia :

- http://www.weterynarz-praga.waw.pl/przypadki-interna-d15-Gdy_pies_jezdzi_pupa_po_ziemi.php
- http://wartagoldena.org.pl/forum/viewtopic.php?t=3202
- http://www.piesporadnik.pl/title,Higiena_gruczolow_okoloodbytowych,pid,84.html
- https://www.youtube.com/watch?v=m3zAXimyPpk
- https://www.wiocha.pl

środa, 1 czerwca 2016

Żmija zygzakowata - czyli na co powinniśmy uważać


Węże - informacje wstępne

Zarówno w świecie zwierząt jak i roślin istnieje niezliczona ilość organizmów tworzących łańcuch współ-zależności. Zarówno w świecie zwierząt jak i roślin istnieją mechanizmy obronne mające na celu ochronę poszczególnych gatunków. Zdecydowanie jedną z najbardziej efektownych form ochrony jest zdolność do wytwarzania toksycznych substancji, a najlepiej wyspecjalizowane w tej dziedzinie są węże. Do chwili obecnej opisano blisko 3 000 gatunków węży z czego szacuje się, że jadowite stanowią od 10 -15 % wszystkich gatunków. Jak nietrudno się domyślić większość tych gatunków żyje w krajach o gorącym klimacie. W Europie można spotkać jedynie jadowite gatunki żmii.


Zaskroniec zwyczajny 


Żmija zygzakowata 

Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż występujący na terenie naszego kraju. Długość ciała żmii wynosi około 90 cm choć zdarzają się okazy mierzące 120 cm. Grzbiet może mieć zabarwienie brązowe, srebrnoszare, żółtawe, oliwkowozielone, niebieskoszare, pomarańczowe, czerwonobrązowe oraz miedzianoczerwone. Na grzbiecie zawsze występuje ciemniejszy od barwy podstawowej zygzak nazywany  ''wstęgą kainową''. Głowa płaska o trójkątnym zarysie, oddzielona od reszty ciała. Źrenica soczewkowata pionowa. Ciało węża jest dość krępe i zwęża się w kierunku głowy. Łuski znajdujące się na głowie gada tworzą wzór przypominający literę X,Y lub V.


Jadowita żmija zygzakowata 


Występowanie 

W Polsce żmije zygzakowate występują na całym obszarze, w kilku odmianach, z których najbardziej charakterystyczne są: jasna (szara lub rudobrązowa z czarnym zygzakiem wzdłuż całego grzbietu) oraz czarna (gdzie zygzak nie jest widoczny). W Polsce żmija zygzakowata podlega ochronie. Żmije spotykane są głównie na obrzeżach lasów, polanach oraz podmokłych łąkach. Lubią siedliska o dość chłodnym mikroklimacie. Żmije możemy najczęściej spotkać pod kamieniami, krzakami, wśród korzeni drzew lub wygrzewające się w słońcu. Prowadzą dzienny tryb życia. I chociaż żmije zostały wyparte z większości terenów zamieszkałych przez ludzi to nada w  regionach takich jak Bieszczady, Beskid Niski oraz Pomorze. Jak nietrudno się domyślić to właśnie w tych regionach notuje się najwięcej ofiar ukąszeń.


żmija zygzakowata odmiana melanistyczna 


Żywienie 

Żmije żywią się małymi ssakami (kretami, ryjówkami), gryzoniami (myszami), płazami (żabami). Żmije polują również na jaszczurki i pisklęta. Młode natomiast  odżywiają się owadami, ślimakami, dżdżownicami, itp. 

Zachowanie 

Żmije nie atakują człowieka aktywnie, a niebezpieczne są tylko w bezpośrednim zetknięciu. Najczęściej uciekają przed napastnikiem, a atakują tylko, gdy czują się osaczone. Zazwyczaj przed ukąszeniem żmija głośno syczy, rzadko jednak kąsa. Jeśli jednak przydepniemy żmiję lub usiądziemy na niej może ukąsić nas bez ostrzeżenia.


żmija zygzakowata


Jad żmii 

Jad żmii jest nie posiada smaku i jest bezbarwny. Substancje toksyczne, które się w nim znajdują ulegają neutralizacji po osiągnięciu przez nie temp. 100 stopni Celsjusza.  Jest to mieszanina toksyn uszkadzających układ nerwowy, powodujących martwicę tkanek, zmniejszająca krzepliwość krwi oraz zmiany rytmu serca. W sytuacji, gdy wąż się broni jego ukąszenie nie ma na celu zabicie agresora, a jedynie jego zniechęcenie do kolejnego ataku. Podczas ukąszenia żmija zygzakowata wpuszcza w ciało ofiary od 0 do 60 - 75% (w zależności od źródeł ) posiadanego jadu. Zwykle jednak średnia kształtuje się na poziomie 20 % zasobów.
Po ukąszeniu żmii ze względu na poważne ryzyko martwicy należy natychmiast wezwać karetkę lub udać się do lekarza. Ukąszenie jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci oraz osób starszych. Nie stanowi jednak śmiertelnego zagrożenia dla zdrowego dorosłego człowieka. Leczenie polega na podaniu antytoksyny końskiej.

Ukąszenia żmij u psów 

Poza człowiekiem na ukąszenia żmij  narażone są przede wszystkim towarzyszące mu zwierzęta, najczęściej psy. W prawdzie nie prowadzi się żadnych oficjalnych statystyk przedstawiających liczbę ukąszeń psów przez żmije w naszym kraju, ale pomimo to wiadomo, że do weterynarzy niejednokrotnie trafiają psy ukąszone przez żmije zygzakowate. Większość przypadków ukąszeń żmii wymaga leczenia dlatego szybkie dostarczenie psa do lekarza weterynarii jest niezwykle istotne i niejednokrotnie decyduje o rokowaniu. Jak pisałam wyżej ukąszenie żmii nie zawsze prowadzi do zatrucia jadem, a ryzyko wystąpienia objawów zależy od wielu czynników tj. chociażby aktywności fizjologicznej żmii, miejsca ukąszenia oraz masy ciała ofiary. Źródła wskazują, że najbardziej niebezpieczne są ukąszenia w głowę lub szyję zwierzęcia, które w efekcie obrzęku tkanek prowadzą do zejść śmiertelnych w wyniku uduszenia. Dodatkowo bardziej narażone na toksyczne oddziaływanie jadu są psy ras małych. Objawy zatrucia uzależnione są również od ilości ukąszeń, rzadko podczas ataku żmija kąsa ofiarę tylko jeden raz. Niezwykle istotna dla późniejszego rokowania jest aktywność fizyczna psa, którą wykazuje od momentu ukąszenia. Im aktywność fizyczna jest większa tym szanse na uratowanie czworonoga są mniejsze, ponieważ jad szybciej rozprzestrzenia się w organizmie ofiary.


żmija zygzakowata 


Postępowanie z psem ukąszonym przez żmiję zygzakowatą 

Jeżeli jesteśmy świadkami pogryzienia psa przez żmiję powinniśmy bezzwłocznie dostarczyć go do lekarza weterynarii i bezzwłocznie poddać odpowiedniemu leczeniu, ponieważ nie leczone przypadki ukąszenia mogą zakończyć się śmiercią. 

Co zrobić, gdy nie byliśmy świadkami ukąszenia psa, a objawy kliniczne, które u niego zauważyliśmy mylnie odbieramy jako efekt urazu ? W takim przypadku podczas badania klinicznego powinno się wykonać zróżnicowaną diagnostykę razem z reakcjami alergicznymi zwłaszcza na ukłucia i ukąszenia owadów. Zanim jednak zwierze trafi do lecznicy bezwzględnie należy ograniczyć jego aktywność ruchową do niezbędnego minimum. Pamiętajmy, aby zapewnić psu spokój. W przypadku ukąszenia czworonoga w kończynę możemy, a nawet powinniśmy założyć opaskę uciskową, którą zakładamy zawsze powyżej miejsca ukąszenia. Rana po ukąszeniu powinna być oczyszczona oraz zabezpieczona jałowym opatrunkiem.

10 prostych kroków - czyli co zrobić w przypadku ukąszenia psa przez żmiję zygzakowatą 

  1. Poinformuj najbliższą lecznicę weterynaryjną, że jedziesz do niej z psem ukąszonym przez żmiję zygzakowatą, 
  2. Uspokój psa, pilnuj, żeby jak najmniej się ruszał (oczywiście nie podajemy psu ŻADNYCH leków uspokajających, 
  3. Załóż jednorazowe rękawiczki. Jad węża może przeniknąć przez spierzchniętą skórę oraz mikro urazy, których niejednokrotnie nawet nie widać, 
  4. Oczyść okolice ukąszenia, 
  5. Jeżeli tylko masz taką możliwość wygol 3 cm w okolicy rany (zwiększa to szansę na pozbycie się części bakterii, które są niebezpieczne dla psów, a które stanowią naturalną florę bakteryjną u gadów. Wygolenie jest też niezwykle ważne do odessania jadu, 
  6. Odessij jad za pomocą specjalnej pompki http://www.bangla.pl/opinie/p3099/aspir-aspilabo-aspivenin-pompka-do-usuwania-kleszczy-jadu
  7. Jeżeli pies został ukąszony w kończynę to usztywnij ją powyżej miejsca ataku. (W tym celu możesz wykorzystać bandaż elastyczny, rajstopy, a nawet kawałek materiału). 
  8. Przepłukujemy ranę wodą lub wodą utlenioną, 
  9. Na ranę załóż jałowy opatrunek, 
  10. O ile to możliwe schłodź okolicę rany spowolni to rozprzestrzenianie się jadu, 

Objawy ukąszeń żmij u psów 

Bezpośrednio po ukąszeniu w miejscu urazu charakteryzuje się najczęściej uszkodzonym sierści i otarciem naskórka. Często w miejscu ukąszenia widoczny jest ślad zębów żmii. Czasami można zauważyć niewielkie krwawienie z rany. Kilka minut po ukąszeniu psa przez żmiję tworzy się zasinienie, a z rany często wydobywa się ciemny, krwisty, płyn. Po około 10 minutach w miejscu ukąszenia  pojawia się obrzęk. Nieliczne przypadki wskazują, że czasami obrzęk narasta tak szybko, że w ciągu 1 godziny obejmuje całą ukąszoną kończynę czworonoga. Jednym z typowych objawów jest podwyższona temperatura skóry w okolicach rany. Często w przypadku psów ras dużych oraz średnich dochodzi do sytuacji kiedy tworzą się krwawe wylewy podskórne. Po kilu godzinach od ukąszenia często pojawiają się pęcherze z krwistą zawartością. W nieleczonych przypadkach podobnie jak u ludzi może dojść nie tylko do martwicy tkanek, ale i śmierci.
Pierwsze objawy zatrucia jadem to obrzęk, bolesność w miejscu rany, osłabienie mięśniowe, senność oraz wybroczyny.
W poważnych przypadkach można zaobserwować u zwierzęcia objawy takie jak rozszerzenie źrenic, ślinienie, wymioty, letarg, bolesność jamy brzusznej, drżenie mięśniowe, zaburzenia oddychania, itp.

Według dostępnych źródeł u psów wyróżnia się 3 podstawowe fazy zatrucia jadem żmii zygzakowatej :

- pierwsza trwa do 2 godzin po urazie,
- druga trwa do 24 godzin po urazie,
- trzecia trwa do około 10 dni po urazie,

Pierwsza faza jest fazą ostrą i w przypadku dużych dawek jadu wstrzykniętego przez żmiję w stosunku do masy ciała zaatakowanego zwierzęcia oraz ze względu na inne czynniki, tj. miejsce ukąszenia, aktywności fizjologiczna żmii może zakończyć się śmiercią, jeżeli nie zostało podjęte natychmiastowe leczenie. W tej fazie mogą nie tylko wystąpić krwawe wymioty, ale i stolce. Często obserwuje się również występowanie krwi w moczu zaatakowanego zwierzęcia. Rokowania są dobre jeżeli pies przeżyje fazę ostrą zatrucia i nie wystąpi u niego wstrząs anafilaktyczny.
W przypadku kiedy pacjent jest aktywny w ciągu 24 godzin, to przypadki śmiertelne jako skutki zatrucia jadem są bardzo rzadkie.
Jak nietrudno się domyślić faza trzecia jest fazą zdrowienia psa, w której leczy się ewentualne komplikacje wynikające z ukąszenia, tj. zmiany martwicze czy zakażenia bakteryjne.

Czasami zdarza się, że pokąsanie przez żmiję nie jest pierwszym przypadkiem u danego pacjenta - co oczywiście zmniejsza ryzyko zatrucia jadem, ponieważ w surowicy ponownie zaatakowanego psa są obecne przeciwciała.

Należy jednak pamiętać, że jeżeli pies w przeszłości po ukąszeniu żmii zygzakowatej miał zaaplikowaną antytoksynę jadu żmij to bezwzględnie należy o tym fakcie powiadomić lekarza weterynarii. Ponieważ w przypadku ponownego jej zaaplikowania należy liczyć się z dużym ryzykiem wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego co dla psa jest bardzo niebezpieczne. 

Profilaktyka ukąszeń żmij 

Profilaktyka polega przede wszystkim na odpowiedniej opiece w przypadku przebywania na terenach naturalnego występowania węży. Psy powinny być trzymane na smyczy w celu zapewnienia lepszej kontroli i po to by w razie konieczności uniemożliwić im atak na jadowite gady.
Za granicą w krajach o wysokim ryzyku ukąszeń przez jadowite gady właściciele psów często decydują się na specjalne szkolenie, mające na celu wyuczenie psa odruchu sygnalizowania właścicielowi o obecności niebezpiecznego gada. Moim zdaniem jest to bardzo dobre rozwiązanie i sama chętnie na takie szkolenie swojego psa bym zabrała, gdyby tylko u nas była taka możliwość.

O czy należy pamiętać przed wyjazdem w rejony, gdzie występuje żmija zygzakowata ? Warto wyposażyć się w apteczkę, sprzęt do odessania jadu oraz i to jest bardzo ważne sprawdzić gdzie znajduje się najbliższa lecznica weterynaryjna oraz czy posiada ona niezbędną surowicę. 


Bibliografia :

- Ulrich Gruber - Płazy i gady. Gatunki środkowoeuropejskie. Przewodnik Kieszonkowy. Wyd. Multico, Warszawa 1997,
- Zygmunt Markota - Węże Europy. Wydawnictwo Multico, Warszawa 1999,
- Juszczyk W. - Płazy i gady krajowe. Część 3: Gady (Reptilia). Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1987, 

niedziela, 22 maja 2016

Jak kupić psa i nie dać się oszukać


10 kroków - czyli prosty poradnik jak kupić psa 

Gdy już wymarzyłeś sobie psa, tego jedynego i wiesz jaki ma być poświęć chwilę na znalezienie dobrej hodowli, w której psy są czymś więcej niż maszynką do zarabiania pieniędzy. Poświęć chwilę na przeczytanie tego krótkiego tekstu, tych 10 prostych kroków. Zwolnij, usiądź i przeanalizuj. 


Demon Catani Poland FCI (Lennox From The Rotvis & Kali Rott Braveheart)


  1. Należy sprawdzić czy hodowla jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym ZKwP (FCI) nie mylić z F.C.I. 
  2. Sprawdź warunki w jakich przebywają zwierzęta (czy mają wystarczającą ilość ruchu, wybieg, ilość pożywienia, wodę, czy mają zabawki), jeżeli hodowca nie che pokazać warunków w jakich żyją psy to lepiej poszukaj innego miejsca, 
  3. Po wybraniu psa, zobacz jak się porusza, jak stawia łapy, czy nie zarzuca zadem, czy nie skacze jak zając, może to świadczyć o początku dysplazji, jeżeli hodowca wypuszcza wszystkie psy i nie daje Ci tym samym możliwości dokładnego przyjrzenia się zwierzakowi to jest to conajmniej podejrzane, w takiej sytuacji lepiej rozejrzeć się za inną hodowlą, 
  4. Jeżeli macie taką możliwość to obejrzyjcie rodziców psiaka, zwróćcie uwagę w jakiej są kondycji, oraz jaki mają stosunek do ludzi, 
  5. Zwróćcie uwagę na to iloma rasami zajmuje się hodowca, jeżeli ma ich kilkanaście to bardzo prawdopodobnym jest, że nie zapewnia psom wystarczającej ilości czasu, ani opieki, 
  6. Należy dowiedzieć się czy szczeniaki były socjalizowane, ponieważ w pierwszych tygodniach życia zaczyna kształtować się nie tyko psi charakter, ale i osobowość. Pies powinien w tym czasie poznać wszystko z czym będzie miał kontakt w przyszłości. Pamiętajcie, że w rozwoju psychicznym psa występują okresy szczególnej wrażliwości. Charakteryzują się one tym, że wszystkie doświadczenia lub ich brak mają bardzo trwały wpływ na psychikę zwierzęcia, a ich skutki są często nieodwracalne. Najważniejszy z tych okresów to okres socjalizacyjny, trwający mniej więcej od 3 do 12 tygodnia życia psa. Zaniedbanie socjalizacji na tym etapie rozwoju może prowadzić do powstania u psa trwałych lęków, braku pewności siebie, niestabilności psychicznej, a w efekcie w późniejszym czasie do pojawienia się zachowań agresywnych.
  7. Zwróć uwagę na książeczkę zdrowia psa, a dokładniej na odrobaczenie oraz szczepienia. Warto też przyjrzeć się nazwisku weterynarza, ponieważ nie tak dawno w podhalańskiej hodowli zarejestrowanej w ZKwP znaleziono psy trzymane i rozmnażane w skandalicznych warunkach. Zwierzęta były żywione padliną, były chore oraz zaniedbane, a lekarz weterynarii, który współpracował z hodowcą był jednocześnie jego krewnym. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać od niego obiektywizmu, pomijam fakt, że jest to nieetyczne. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/cierpienie-psow-w-hodowli,157021.html
  8. Zapytaj jak wygląda ewentualne rozwiązanie sprawy wad genetycznych, które wystąpiłyby u szczeniaka, 
  9. Poproś o udostępnienie do wglądu karty przeglądu miotu oraz rodowodów rodziców, jeżeli hodowca z jakiś względów odmawia ich pokazania, to pomyśl o wybraniu innego, 
  10. Domagaj się podpisania umowy regulującej zakres odpowiedzialności i obowiązków obu stron. Koniecznie dodajcie tam zapis o zwrocie kosztów leczenia w przypadku sprzedaży chorego psa. Uważnie czytaj i analizuj każdy zapis umowy, nie rób niczego na szybko, na hura po prostu poświęć chwilę na uważne przeczytanie wszystkich zapisów. Nie podpisuj umowy na wyłączność (zapis żądający od nabywcy nie ujawniania nikomu informacji o chorobach psa oraz o jego pochodzeniu). Nawet w najlepszej hodowli może zdarzyć się miot z problemami, ale jeżeli hodowca chce sprawę w tak bezczelny sposób wyciszać i zatykać komuś tym usta to zwyczajnie poszukaj innego, bo ten nie jest godzien zaufania, 


Demon - 86 dzień po operacji


Czyli o paskudnym obiedzie słów kilka 

Rano podjechałam do osiedlowego weta, żeby załatwić Demonowi receptę na Metronidazol. Ta przyjemność kosztowała mnie 5 zł, co nawet mnie rozbawiło, ale jeszcze bardziej rozbawiły mnie rozważania Pani doktor jak to źle lek wpłynie na Demona i jak to wyjałowi mu cały organizm. Zaproponowała więc probiotyk, podziękowałam i powiedziałam, że skonsultuję to jeszcze z lekarzem prowadzącym, a jeżeli będzie trzeba to po prostu wrócę po kolejną receptę. Miałam wrażenie, że Pani doktor poddaje w wątpliwość leczenie Demona, ale skoro jej metody nie przyniosły żądanego efektu to uważam, że powinna to przemilczeć. 
Zabrałam więc receptę i udałam się w dalszą drogę. Postanowiłam, że wybierzemy się z Demonem do Myślęcinka i tam pospacerujemy. Będąc już na miejscu Demon był tak podekscytowany, że przez kilka pierwszych minut nie szło z nim normalnie iść, przez cały czas to szarpał to ciągnął na zmianę. 
Weszliśmy więc do jednej z ''restauracji'', w której kiedyś było całkiem dobre jedzenie. Nie pamiętam już nazwy tego miejsca, ale jest położona przy pomoście z białą balustradą obok jednego ze stawów. 
Zamówiłam kiełbaskę z cebulką, frytkami oraz bułką. Cóż muszę przyznać, że kiełbasa była jeszcze znośna, ale chleb, który podano zamiast bułki bo tej nie mieli był paskudny, ale i stary. Musztardy oraz cebulki było jak na lekarstwo. Jedzenie zdecydowanie nie było warte swojej ceny.






































Demon - podkliniczne zaburzenie wchłaniania vs przerost flory bakteryjnej


Georgia i morfologia 

W czwartek przyszła reszta badań więc po zapoznaniu się z wynikami Pani doktor od razu do mnie zadzwoniła. Georgia nie wykazała niczego niepokojącego, jeżeli chodzi o morfologię to również nie było do czego się przyczepić. Pani doktor stwierdziła, że wyniki wskazują na dwie możliwe dolegliwości  :

- pierwszą jest podkliniczne zaburzenie wchłaniania, 
- drugą jest przerost flory bakteryjnej, 

Jeżeli chodzi o podkliniczne zaburzenie wchłaniania to niezbędny jest czas, żeby organizm Demona zdeklarował się czy ma to zaburzenie, czy też nie. Pani Doktor poinformowała mnie, że to zaburzenie wiąże się z poważniejszymi chorobami, ale jednoczenie zaproponowała, żeby skontrolować Niszczyciela za 3 tygodnie chyba, że coś zaniepokoi mnie wcześniej. W takiej sytuacji mam niezwłocznie zadzwonić.  




Z tego co zdążyłam się dowiedzieć na zespół złego wchłaniania składają się cztery schorzenia, z których najczęstszym jest zewnątrzwydzielnicza niewydolność trzustki. Co w dużym skrócie oznacza, że trzustka nie produkuje wystarczającej ilości enzymów trawiennych, przez co pokarm, który zwierzę zje nie może zostać całkowicie strawiony i właśnie w takiej niestrawionej formie zostaje wydalony. Kolejnym schorzeniem jest zespół jelita drażliwego przyczyniającym się do powstania zespołu złego wchłaniania. Ciągłe zapalenia jelita powodują, że nie spełnia ono swojej podstawowej funkcji jaką jest prawidłowe wchłanianie pokarmów. Kolejnymi schorzeniami, które mogą przyczyniać się do wystąpienia tego zespołu chorobowego są brak soli żółciowych oraz niedobór granicznych enzymów, Niestety diagnostyka każdego z tych schorzeń wymaga dodatkowych badań. 

Najczęstsze objawy kliniczne to : 

- spadek masy ciała, 
- okresowa lub chroniczna biegunka, 
- nadmierna produkcja kału, nieustający głód, 
- zły stan sierści, 
- zahamowanie tempa wzrostu w przypadku młodych zwierząt, 

Rzeczą konieczną we wszystkich przypadkach klinicznych jest diagnoza pierwotnej przyczyny zespołu złego wchłaniania oraz wdrożenie odpowiedniego leczenia. 

Jeżeli natomiast chodzi o przerost flory bakteryjnej  (SIBO) to biorąc pod uwagę wszystkie badania Demona jest to bardziej prawdopodobna przyczyna jego ostatnich problemów zdrowotnych. SIBO  to zespół chorobowy przebiegający z nadmiernym rozrostem w jelicie czczym flory bakteryjnej typowej dla jelita grubego, który powoduje zaburzenia trawienia oraz wchłaniania pokarmów, a zwłaszcza tłuszczów i witaminy B12.

Reasumując przez okres trzech tygodni mam mu podawać wit. B12, HMB Dog Vital oraz Metronidazol, a potem stawić się z Demonem na kontrolę. 

sobota, 21 maja 2016

Demon badanie USG, morfologia, test georgia


Dzień badań Demona - czyi jak to robią w Warszawie

W środę rano zabrałam Demona do Warszawy na wykonanie kilku badań. Na miejsce dotarłam nieco przedwcześnie, ale rzadko się zdarza, żeby Warszawa w porannych godzinach była przejezdna. Musieliśmy trochę zaczekać na Panią Doktor Walewską, ponieważ nie miała tego dnia dyżuru. Demon dostał na Uczelni nowy przydomek i oficjalnie stał się ''zadymiarzem''. Od czasu kiedy raz natknęliśmy się na psa, który stale próbował Niszczyciela podgryzać, a którego właściciel nie chciał zabrać, Demon nie wszystkie psy toleruje. Wystarczyło, że raz postraszył intruza zębami i od tego momentu zaczął je częściej pokazywać. 
Gdy Pani Doktor się już pojawiła weszliśmy do gabinetu, niestety Demon był bardzo ożywiony i za nic nie chciał dać się zbadać, więc podreptałam z nim na USG. Wiedziałam, że w przypadku pobrania krwi mój pies będzie szalał, ale nie sądziłam, że będzie to samo robił przy tak bezbolesnym badaniu jakim jest USG jamy brzusznej. Samo wygolenie brzucha poszło gładko, ale reszta już taka łatwa nie była. Kiedy praktykant ledwo co go dotknął, żeby podnieść go razem ze mną do góry to Niszczyciel niemal natychmiast zaczął na niego klapać zębami i warczeć. Ewidentnie ten Pan nie przypadł mu do gustu. W tej sytuacji denerwował się nie tylko pies, ale i my, w takich warunkach badania nie dało się przeprowadzić, a ponieważ Pani Doktor zauważyła jakieś zmiany chciała się im lepiej przyjrzeć. Żeby można było przeprowadzić badanie Demon musiał zostać wprowadzony w lekką narkozę. Po badaniu USG, morfologi oraz georgi pozostało już tylko czekanie, aż Demon się wybudzi. 




W międzyczasie zajrzała do nas Pani doktor Beata Degórska, która zobaczyła moje nazwisko w kalendarzu z umówioną wizytą i postanowiła nas odnaleźć. Korzystając z okazji, że Demon śpi Pani Doktor zbadała na spokojnie obie jego łapy. Powiedziała, że Niszczyciel ma bardzo ładny zakres ruchu w łapach, co nie ukrywam, bardzo mnie ucieszyło. Kiedy czekałam aż Demon podniesie się po znieczuleniu stale sprawdzano mu temperaturę ciała. Gdy ''Zadymiarz'' zaczął powoli się przebudzać pechowo na mierzenie temperatury przysłano owego Pana, na którego wcześniej kłapał zębami. Początkowo Demon zaczął nawet machać ogonem, ale kiedy Pan próbował zmierzyć mu temperaturę to spotkał się z jego ostrym sprzeciwem. Nie do końca jeszcze wybudzony pies niemal stanął na równe nogi. Pan znając temperament Demona pomyślał, pomyślał i trochę zrezygnowany powiedział ''powiem, że to jest trudne do wykonania'' i już temperatury Demonowi nie mierzono :)





Wyniki badań diagnostycznych : 

-powiększone węzły chłonne krezkowe w pakietach, niektóre odczynowe, 
-dwunastnica zachowanej grubości i warstwowości ściany, pozostałe odcinki pętli jelit bez zmian w budowie, motoryka p.pok. zachowana, 
-trzustka niepowiększona bez widocznych zmian w miąższu, 
-wątroba prawidłowej wielkości, miąższ gruboziarnisty podwyższonej echogeniczności. Zmian ogniskowych w miąższu wątroby nie stwierdzono. Brzeg narządu regularny, 
-naczynia krwionośne wewnątrz wątrobowe prawidłowe, 
-pęcherzyk żółciowy wypełniony klarownym płynem,bez widocznych zmian w ścianie, 
-drogi żółciowe nie poszerzone, 
-nie stwierdzono obecności złogów w układzie żółciowym, 
-śledziona prawidłowej wielkości o zachowanym kształcie i dobrze widocznym brzegu. Echogeniczność i echostruktura  miąższu prawidłowe. W miąższu śledziony zmian ogniskowych nie stwierdzono, 
-naczynia krwionośne śledziony bez zmian, 
-nerki prawidłowej wielkości o zachowanym kształcie. Stosunek warstwy korowej do rdzenia nerki prawidłowy. 
-zmian w miąższu istoty korowej nie stwierdzono, 
-miedniczki prawidłowej wielkości bez cech zniekształcenia i poszerzenia, bez obecności złogów, 
-nadnercza niepowiększone, bez widocznych zmian miąższowych, 
-moczowody nieposzerzone, 
-pęcherz moczowy bez zmian w ścianie, bez obecności złogów, 
-widoczny odcinek cewki moczowej bez zmian, 
-brak wolnego płynu w jamie brzusznej/przestrzeni zaotrzewnowej, 




Opis badania : 

pies przytomny, zainteresowany otoczeniem, bardzo aktywny. W badaniu klinicznym błony śluzowe różowe, wilgotne, czas wł - 1, spojówki przekrwione, obrzęknięte. Ww chłonne niepowiększone, osłuchowo - trudny do oceny (pies nadpobudliwy) w znieczuleniu serce miarowe, bez szmerów, brzuch miękki, niebolesny w bad p.r. - pusta prostnica, pozostałości kału smolistego, cuchnącego. 

Zalecenia : 

W zależności od wyników badań krwi oraz kału dalsze postępowanie. 

Przyznam szczerze, że ulżyło mi kiedy okazało się, że nie znaleziono, żadnych guzów, ani innych tym podobnych nieprawidłowości.